• Wędrówką życie jest człowieka...

    Kto jest największą zrzędą w Bergen? Greger Grinebiter




    O Dominice i jej teatrze pisałam już nie raz. Teraz ponownie nadarza się ku temu okazja, ponieważ wielkimi krokami zbliża się kolejna premiera.


    Wchodząc do teatru przywitał mnie reżyser Przemysław Jaszczak. Wydał mi się jakiś inny niż ostatnio, pomyślałam, że może to złudzenie, bo przecież nie widzieliśmy się rok. Po chwili jednak Dominika uświadomiła mi, że przeszedł on pierwszą bergeńską depresję związaną z pogodą.


    - Rok temu o tej porze roku było pięknie - wspomina uśmiechając się. - Ale to już poza mną. Doświadczyłem. Przezwyciężyłem. Teraz koncentruję się na pracy, jeszcze tyle przed nami, a premiera tuż, tuż...


    Na scenie siedzi jakiś mężczyzna. Widzę go pierwszy raz, więc podchodzę i przedstawiam się. Na twarzy pojawia się grymas. Zmieniam szybko język na angielski, który według mnie jest bezpieczniejszy. Nie trafiam, to Norweg z krwi i kości. Pierwsze pytanie, które od razu mi się nasuwa, choć wcale nie dotyczy samej sztuki, to komunikacja pomiędzy aktorami a reżyserem czy scenografem. Przypomina mi się, że na fanpage teatru widziałam zdjęcie, na którym Dominika trzyma w ręku trzy scenopisy, każdy w innej wersji językowej.

    Dominika Minkacz-Sira, założycielka OTW
    - Jest trudno, to ogromne wyzwanie - od razu komentuje reżyser - bo każdy z nas jest na innym poziomie. Ja nie znam norweskiego. W pierwszej wersji scenopis był po polsku, choć sztuka będzie po norwesku, zaś teksty piosenek pisane były po angielsku. Teraz podczas prób muszę zaufać intuicji i aktorom.
    - Aktorom? - pytam zdziwiona. Byłam przekonana, że na scenie pojawi się tylko Dominika i lalki.
    - Tak, Arlid Bakstad zagra tytułowego bohatera - nadmienia Dominika. Arlid robi wielkie oczy, domyśla się, że o nim mówimy. Szybko zmieniamy język, aby nie czuł się nieswojo.
    - O, proszę się nie przejmować - mówi z przekornym uśmiechem. - Ja już prawie przywykłem do tego, że nie rozumiem o czym rozmawia Dominika z Przemkiem. Musi to być frustrujące - myślę sobie.
    - Często ich rozmowa trwa pół godziny. Są głośni i impulsywni. Co jakiś czas wyłapuję swoje imię i mnóstwo wyrazów, które w moim odczuciu mają negatywne zabarwienie. Robię się czerwony i jestem poddenerwowany. W końcu oboje się patrzą na mnie i mówią - Arlid, to było dobre. Bardzo dobre. Język polski jest nieprzewidywalny, a wy mówicie tak szybko i ekspresywnie, że nigdy nie wiadomo do końca o co chodzi.
    - Ponoć też szybko pracujemy. Czy masz takie odczucia, zgadzasz się z tym?
    - Nie wiem czy „szybko” to dobre słowo. Tu pracujemy ciężko. Dopracowujemy każdy detal. Każdy akcent, ruch, spojrzenie. Ja nie jestem przyzwyczajony do takiego stylu pracy, ale energia Dominiki mnie zaraża. Zatem nie narzekam!
    - Jak to nie? Przecież jesteś tytułowym bohaterem, a co za tym idzie honorowym członkiem Stowarzyszenia dla Zrzęd, Mendoz i innych Skwaszonych Panów.
    - Tak, zgadza się i co więcej mam ogromny problem. Jak pewnie wiesz, mam nową sąsiadkę Dordi Pieśń - Ptaka, która jest zawodową krzykaczką. Mój szlachetny tytuł, na który tak pracowałem mogę przez nią stracić. Przecież nie ma tu miejsca dla nas dwojga, dlatego musimy się zmierzyć i wyłonić mistrza w uprzykrzaniu życia innym mieszkańcom.
    - No tak, masz rację, to poważna sprawa - śmieję się. - Chciałbyś coś jeszcze powiedzieć?
    - Nie, nie będziemy zdradzać więcej szczegółów. Zapraszamy na spektakl całe rodziny. Gwarantujemy dobrą zabawę, zaskakujące zwroty akcji i karykaturalne rysy postaci. Watro też, aby ludzie wiedzieli jaką niesamowitą osobą jest założycielka teatru.


    Dominika Minkacz-Sira i Arild Brakstad.
    Arlid spogląda na Dominikę. Opowiada o tym, jak trzy lata temu się poznali. Wspomina, że od razu zgodził się na współpracę, bo zafascynowała go pozytywna energia bijąca od tej niewielkiej kobiety. Dodaje, że dokonała czegoś, co rzadko udaje się nawet norweskim artystom, bo nie tylko otrzymała wsparcie finansowe lokalnych instytucji, ale i dała mu pracę, która jest fascynującą przygodą.
    W projekt zaangażowanych jest więcej osób. Musimy tu koniecznie wspomnieć o Mateuszu Mirowskim, scenografie, znanym publiczności z poprzedniej realizacji Open Window Theatre „Snill”. Muzyka do spektaklu to dzieło autorki muzyki elektronicznej Sandry Kolstad  i kompozytora Bjarniego Frimanna Bjarnasona. Sama fabuła opiera się na podstawie książki Camilli Kuhn, a autorką adaptacji i tekstów piosenek jest Magda Żarnecka. Tym razem nad sprawnym przebiegiem produkcji czuwa Ingrid Faanes, którą również miałam okazję spotkać na próbie. To niewielka blondynka, która o teatrze opowiada z takim zachwytem w głosie, że aż miło. Podkreśla, że cieszy się, że to właśnie w tym miejscu wszystko ma swoje miejsce.


    Wracając do domu pomyślałam sobie, że ja też mam coś ze sknery i pewnie mogłabym stanowić dla bohaterów konkurencję, a co więcej też z założenia nie lubię nowych sąsiadów. Zawsze zanim ich nie poznam czuję pewien niepokój, bo nie wiem na kogo mogę trafić. Oczywiście mogę się zarzekać, że tak nie jest, ale w głębi duszy człowiek zawsze obawia się nowego. To pchnęło mnie do dalszych rozważań. Ja sama jestem przecież takim nowo przybyłym człowiekiem i pewnie społeczeństwo norweskie myśli sobie: co to za kobieta? Mnie da się lubić ale czy oni to wiedzą? Nie, nie dopóki mnie nie poznają... Do tego czasu będę pewnie intruzem, tak samo jak Dordi krzykaczka z przedstawienia, na które w imieniu organizatorów zapraszam.


    Premiera: 2 wrzesień
    Bilety: https://openwindow.ticketco.no/
    Wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/1763819467229097/

    lørdag 3. september kl. 15.00 og 17.00
    søndag 4. september kl. 12.00 og 15.00
    lørdag 10. september kl. 15.00 og 17.00
    søndag 11. september kl. 12.00 og 15.00

    Tekst ukazał się na łamach Nportal.no 





    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!