• Wędrówką życie jest człowieka...

    "Autobusy w mieście" - z cyklu opowiadań emigracyjnych:)




    Usiadła. Do planowego przyjazdu autobusu było jeszcze pięć minut. Deszcz miarowo kapał. Do znudzenia. Ten sam rytm. Częstotliwość. Ni to urwanie chmury, ni burza. Stagnacja w laniu wody z nieba. Nie miało to jednak znaczenia, bo miała na sobie nowy, przeciwdeszczowy, kolorowy, gumowy płaszcz. Drogi jak na ceratę i równocześnie obłędny. Biały w czarne paski z czerwonym kapturem i różowym kołnierzem. Z tylu był zamek, który można było otworzyć, aby poszerzyć sztormiak. Wstawka była różowa. Kalosze też. 

    - Co jest? - zapytała głośno siebie, rozkładając szeroko ręce. Autobus śmignął. Nie zatrzymał się tylko pognał w dół ulicy. 
    Kolejny jest za dwie minuty. Wstała, aby mieć pewność, że nie przepuści następnego.

    Może kierowca nie zauważył, że siedzę. Dureń! W Polsce nie do pomyślenia! Zero poszanowania dla pasażera, pomyślała i od razu głośno przeklęła. - Ja pierdolę co za dzień, co za kraj! 

    Kolejny autobus przemknął. Tylko zapach spalin po nim pozostał. Stała nie dowierzając. Wściekła i przemoczona. Odechciało jej się zwiedzania miasta. Wszystko raptem nabrało czarnych kolorów. Wróciła do pokoju, który wynajmowała mężowi agencja pracy. Przyjechała tu, aby przekonać go do norweskiej rzeczywistości. On był zniechęcony. Wszystko porównywał do lat spędzonych w USA. Niestety, w pierwszych chwilach ciężko było odnaleźć jakiś plus. No i ta cholerna pogoda. W przewodniku wyczytała, co zresztą wówczas ją bardzo rozśmieszyło, że w Bergen pada tylko 280 dni w roku, a potem to już jest zawsze słońce. 

    Trzasnęły drzwi wejściowe. Drzemiąc przysłuchiwała się, który to z lokatorów wraca. W dzień nadrabiała noc, bo na jednoosobowym łóżku dwie osoby ich postury nie mają szansy się porządnie wyspać. 
    - Już w domu? Jakie wrażenia? - zapytał trochę z przekorą Oskar. 
    - Nigdzie nie byłam. 
    - Dlaczego? Przecież miałaś iść. Nie będę cię woził wszędzie samochodem. Do centrum masz autobus. 
    - Ale żaden się nie zatrzymał. Może jakiś strajk mają. 
    - Co ty mówisz? Zawsze się zatrzymują. A machnęłaś? 
    - Na co? 
    - Na autobus. Tu wszystkie przystanki są jak w Polsce na żądanie! Musisz machać, a w autobusie przed swoim przystankiem nacisnąć stop. 
    - Nie wiedziałam. Siedziałam na ławce schowana w budce przed deszczem.
    Oskar spojrzał na nią z politowaniem i stwierdził, że w takim razie pojedzie jutro. Wyjaśnił jej też jak działają bilety. 
    - Kupując w maszynie lub u kierowcy masz półtorej godziny na nim. Czas leci od momentu zakupu, a jak kupisz w sklepie ważny jest od skasowania. 
    - Eh - westchnęła. - Co kraj to obyczaj. Dobrze chociaż, że te Norki po angielsku rozmawiają. 
    - Rozmawiają, ale wciąż nie wiem czy to nie błąd...
    - W sensie?
    - Zamieszkania tu...

    Cdn.
    foto: Yrkestrafikkforbundet



    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    Gdzie mnie znaleźć?

    Na pewno tutaj, ale jeśli komuś mało, to gorąco zapraszam na Facebooka. Po pierwsze na fanpage Kobieta na swoim, powiązany ściśle z tym blogiem, ale bogatszy również w inne treści. Nie można pominąć Propter Familia , gdzie znajdziecie wszystkie informacje o bieżącej działalności organizacji. Moją bieżącą publicystykę związaną z pobytem w Norwegii znajdziecie na portalu Moja Norwegia. Odsyłam także do ikon społecznościowych na górze strony.

    Moje projekty

    Realizuję się na wielu polach, jak na nowoczesną kobietę renesansu przystało ;-) Jestem założycielką organizacji Propter Familia, która działa w norweskim Bergen. Jej głównym zadaniem jest pomoc Polakom w Norwegii oraz ich integrowanie wokół wartościowych inicjatyw. Jestem blogerką, co widać najlepiej na przykładzie tej strony. Pisuję wiersze, które póki co zyskują uznanie w internecie, ale mam nadzieję, że już wkrótce zaistnieją także poza nim. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o moich działaniach, po prostu śledźcie tego bloga :-)

    O mnie

    Nazywam się Justyna Kotowiecka. Kim jestem? Przede wszystkim żoną, matką i typową strażniczką domowego ogniska. Jednak chcę od życia więcej, dlatego angażuję się w przeróżne inicjatywy. Piszę, tworzę, a swoją twórczością dzielę się z ludźmi w internecie. Zapraszam Was do mojego świata!